Ul. Świeciechowska 24
64-100 Leszno- Lasocice

WASILEWSKI SPORT HORSES

Blog

Jak namówić rodziców na kupno konia

Data Posta: 2011-02-22

Dostałem dziś następujący list:

Proszę o radę jak namówić rodziców do kupna konia … Bardzo kocham
wierzchowce i jeżdże na nich …. moim naj. marzeniem jest go posiadać

I jakiego konia mam wybrać ?

Muszę przyznać, że nie potrafię na niego odpowiedzieć, ponieważ jestem przeciwny kupowaniu koni przez rodziców nastolatkom, których “naj. marzeniem jest go posiadać”. Nie potrafiłbym przekonać nikogo, że kupno konia dziecku, to dobry pomysł. Wręcz przeciwnie. Wymieniłbym wiele problemów, które pojawiają się wraz z kupnem konia przez osoby nie mające o koniach większego pojęcia. Przede wszystkim koń nie jest zabawką, to nie rower, który można postawić w garażu na zimę i odkurzyć wiosną.
A jakie jest Wasze zdanie o kupnie własnego konia? Czy macie własne konie? Czy może uważacie, że przesadzam?

Komentarze:

  1. wiwi

    Hmm.. Nastolatka nie jestem (28 lat na karku i swoja rodzina), jezdzic konno uwielbiam, o posiadaniu konia tez marze, ale mysle ze za malo wiem o tym jaka opieke nalezy zapewnic aby kon byl zdrowy i szczesliwy.

    Natomiast sa alternatywy - chyba juz w kazdej stadninie mozna wydzierzawic konia i jako rodzic nie widze w tym nic zlego, pod warunkiem ze faktycznie finansowo bedzie to bardziej korzystne niz oplata za jazdy.

    Posiadanie konia to ogromna odpowiedzialnosc, droga impreza i ryzyko ktorego dzieci chyba nie rozumieja. Czy jesli dojdzie do kontuzji, i nie bedzie mozna na tym koniu jezdzic, to czy tak samo mocno beda tego konia kochac?

  2. Serenada

    Ja mam 12 lat i również marzę o posiadaniu własnego ,moi rodzice nie mają pewności czy bym dała radę być za niego odpowiedzialna. Ja chciałabym podjąć się tego wyzwania i “adoptować konia” czyli opiekować się koniem dorosłego jeźdźca w zamian za to ,że mogłabym sobie na nim pojeździć (pod kontrolą oczywiście). Od nastolatka nie można wymagać rannego sprzątania boksu ale można “opiekun” musi mieć kilkuletnie doświadczenie w obchodzeniu się z końmi i w razie kolki zadzwonić po weterynarza i zostać z koniem do czasu jego przyjazdu.

  3. Serenada

    ups sory tam “…boksu ale można…” tam nie powinno być tego “można”

  4. Vai

    Mam własnego konia odkąd skończyłam 13 lat, nigdy nie prosiłam rodziców o niego, po prostu pewnego dnia pojawiła się taka możliwość. Z perspektywy czasu widzę, że była to dobra decyzja, nie jestem pewna czy bez własnego wierzchowca zostałabym w tym końskim świecie. Jestem dumna z tego, że pogodziłam wtedy i naukę, i konie, i znajomych, i inne obowiązki. Ale mimo tego nie popieram kupowania koni osobom do tego nieprzygotowanym, bez względu na wiek. A tym bardziej ‘dzieffczynką które koffają konisie’, bo takich w polskim jeździectwie niestety coraz więcej. I coraz więcej nieodpowiedzialnych rodziców, którzy ulegają prośbom na podstawie ‘bo ja chcę’.

  5. Aga89

    Witam!
    chciałabym podzielić się z wami historią z mojego klubu jeździeckiego. najlepiej odzwierciedla jak kończą się nieprzemyślane zakupy. Rodzice kupili dziewczynie konia, wydzierżawili boks w naszym klubie. Dziewczyna trenowała jeździectwo zaledwie rok. Koń miał być podobno wytrenowany do skoków(zapewniał o tym sprzedawca), dziewczyna dotychczas pokonywała cavaletti z kłusu. Pewnego dnia założyła się z koleżanką o to, że przeskoczy przeszkodę 1,5 m, bez treningu, przygotowania, wiedzy instruktora i opiekuna stajni - bo koń przecież umie skakać więc ona nie musi umieć. Niestety skończyło się tragicznie, zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, koń leżał na ujeżdżalni ze skręconym karkiem a dziewczyna z wstrząsem mózgu została zabrana do szpitala. Koń niestety nie przeżył. Więc spuentuje - widząc tą sytuacje na własne oczy, polecam wszystkim rodzicom poważnie się zastanowić, czy nasze dziecko jest na tyle poważne i odpowiedzialne, żeby nie zrobić krzywdy sobie i zwierzęciu.

  6. Merc

    Namówienie rodziców to chyba najmniejszy problem (jeśli oczywiście ich w ogóle stać). Przede wszystkim trzeba mieć doświadczenie i wiedzę. W dodatku musimy mieć odpowiednie podejście i więcej wolnego czasu. Koń to nie jest rybka w akwarium.

  7. Kaśka

    Myślę, że w tym wieku nie ma co myśleć o kupnie konia. Do tego trzeba dorosnąć.

  8. Karolina

    Kupno konia to większe przedsięwzięcie niż kupno samochodu. Więc tym bardziej należy się 10 razy zastanowić, szczególnie jeśli prosi nas o to nastoletnie dziecko. Autor zdecydowanie nie przesadza w swojej opinii.

  9. Chani

    Po części się zgadzam z Twoim zdaniem. Mam aktualnie 16 lat i także marzę o własnym koniu. Zdarzają się wyjątki ludzi takich, którzy w wieku 14 lat wiedzą o wiele więcej o koniach niż bodajże 30-latkowie. Zdarzają się, owszem, Polska nie jest jedynym krajem na świecie.
    Zgadzam się w kwestii, że koń to nie zabawka. Trzeba mu poświęcić mnóstwo uwagi, codziennie doglądać, dbać o zęby, kopyta, trzymać się racji żywnościowych, zapewnić opiekę weterynaryjną, znajdować czas na sprzątanie boksu, a także na pielęgnacje konia, dbać o jego kondycję. To nie wszystko, rzecz jasna. Trzeba znać podstawy i pewne stadium zaawansowania w utrzymaniu, zapoznać się z chorobami, żeby później nie było, że weterynarz się spóźnił paręnaście minut, a koń mógł zostać uratowany, gdyby na przykład właściciel zaczął działać wcześniej.
    Kupujący musi wiedzieć, co to ochwat, kolka, gruda, zapoprężenie itp. najczęściej spotykane schorzenia.
    Zgadzam się, że do tej decyzji trzeba dorosnąć, być przygotowanym psychicznie na jakiekolwiek wyskoki chorób czy zachowania konia. Rodzice muszą być pewnie odpowiedzialności nastolatka.
    Niektórzy hodowcy oferują okres próbny trzymania konia na tydzień. Jeśli rodzice nie są przekonani do pomysłu kupna, mogą sprawdzić zachowanie przez tydzień nastolatka w stosunku do konia. Chociaż my, nastolatki, zawsze coś wynajdziemy. Ale o tym, to każdy odpowiedzialny nastolatek powinien wiedzieć.

    Moja koleżanka, obecnie 17-letnia, dostała konika polskiego w wieku 16 lat. Podobno nie jest źle, w ogóle fantastyczna sprawa. Choć, nie jest dziewczyna zbyt dojrzała. Ale to już osoba kwestia.

  10. Kolorowaa…

    Naprawdę zazdroszczę osobom, które mają czas na podjęcie decyzji. Niestety ja takiej możliwości nie mam. Jestem w sytuacji nienajgorszej, ponieważ znam konia osobiście, jeździmy razem od prawie roku (od maja 2011). Niestety, wierzchowiec nie jest mój. Oprócz mnie jeździł na nim jeszcze jeden chłopiec i to był jego koń. Na początku miałam do konia przyjeżdżać w weekendy, bo właściciel nie miał czasu. Pech chciał, że się zakochałam. W charakterze tego konia, w jego ruchu i osobowości. Teraz, gdy właściciel już go nie chce (argument “bo nie”), próbuję przekonać rodziców, że ja mogłabym się nim zająć. Nie jestem już dzieckiem, które chce kupić konika, bo od roku jeździ. Nie. Jeżdżę konno od 8 lat i wiem o nich na prawdę sporo (mam srebrną odznakę PZJ i II licencję). Problem w tym, że rodzice nie za bardzo się orientują w kwestii jeździectwa. Pewnie pieniądze też odgrywają jakąś rolę. Spłacamy ratę za samochód, do tego dochodzi wysoki czynsz i tego typu wydatki. Dla konia jestem w stanie zrezygnować z wymarzonych wakacji i ferii we Włoszech. Tylko jak ich przekonać?

  11. Jeżdżący;)

    Niestety utrzymanie konia, to nie jest wydatek jednorazowy, jak wakacje we Włoszech. To jest jak czynsz, ale z dodatkami i to niestety czasem bardzo wysokimi, np. weterynarz.

  12. Lucine

    Witam, mam 15 lat, od pięciu lat jeżdżę konno, i uważam że najlepszym sposobem na zdobycie konia w wieku nastoletnim jet usunięcie przeszkód ze swojej drogi. Na przykład pieniądze. Można zarabiać, powiedzmy że boks kosztuje 600 zł miesięcznie, zarabiając 300 koszty dla rodziców zmniejszone są o połowę. Tylko jak zarobić 300 zł w jeden miesiąc w wieku nastoletnim? Tu już trzeba pomyśleć samemu. Ja wykombinowałam własne sposoby. Dobra jet pomoc w stajni lub luzakowanie. Jeżdżąc do stajni codziennie dostaję tygodniowo 135 zł, a to z pewnością nie mało. To oczywiście mój przykład, ale jest też wiele innych możliwości zarobienia, szczególnie jak ma się skończone 16 lat. Kolejną przeszkodą na pewno jest doświadczenie i odpowiedzialność, a z tym ciężej już sobie poradzić. Bo doświadczenie trzeba nabyć, a to może potrwać wiele lat, natomiast odpowiedzialność - udowodnić, co również zajmuje sporo czasu, jet trudne i nie zawsze się udaje. Osobiście uważam że konia nie powinna mieć osoba bez srebrnej odznaki PZJ, a przynajmniej brązowej, jednak wtedy radzę pomyśleć jedynie o dzierżawie. U mnie jedynym problemem są pieniądze, więc powoooli zbieram. No rodzice martwią się też o moje bezpieczeństwo, ale tej przeszkody usunąć się nie da, można ją tylko trochę załagodzić różnymi środkami bezpieczeństwa. Jednym zdaniem: przeszkód jest dużo, i ja liczę na konia do 18stki, ale wątpię żeby się udało;(

  13. ;(

    Hm trochę trudna sprawa z namową rodziców i tez nie taka prosta, zależy jakich kto ma.
    Z własnego doświadczenia wiem, że u mnie by to nie przeszło bo z psem był problem, a co dopiero koń. Ponieważ miałam przez chwile zapał i interesowało mnie jeździectwo rodzice zapisali mnie do szkółki jeździeckiej.Podsumowując posiadanie konia to ogromna odpowiedzialność i poświęcenie no i oczywiście potrzeba do tego dużo pieniążków, a przede wszystkim dorosnąć.

  14. Laura

    Wiesz, mam tyle lat co Ty, Karolino, i mam kobyłę- powiem tak- ja się umówiłam, że jak będzie pasek na koniec roku, to kupno konia zatwierdzone. Niestety, zastanów się dobrze, czy chcesz naprawdę konia, bo to robota, a i ja się sparzyłam na zaufaniu kiedy polecono mi konia- dostałam 15-letnią surową, krnąbrną klacz, której nie w głowie uszczęśliwienie mnie jakimkolwiek posłuszeństwem. więc pamiętaj, kiedy już nadejdzie ten wymarzony dzień, nie dawaj się ponieść euforii, wsiądź na konika i oceń pod siebie jak nie ten, to następny, a nuż trafi się właśnie taki wymarzony? A jak rodziców przekonać? Nie możesz ich zmuszać, bo kupno takiego czworonoga to jednak duża odpowiedzialność i wydatek. Moim zdaniem trzeba zacząć od spokojnej rozmowy na argumenty, i dobrze się zachowywać;P W każdym razie, zyczę Ci spełnienia tego marzonka

  15. Dem

    W lipcu kończe 14 lat i również chciała bym mieć własnego konia jezdzę już od ponad 4 lat a może i już 5 ale wiem ze jeszcze mało wiem o koniach .Moje kolezanka ostatnio zapytała się mniee czy bym nie chciała z nią współdzierzawic jej własnego konia ale po dlugim namyśle tych wszystkich kosztów i po zkonsultowaniu się z rodzicami stwiedziliśmy ze jeeli bd dobrze sie uczyła i zobaczą znacziejsze poprawy w mojej jexdzie i opiekowaniu się konimi mogą się zgodzić na ewentualną dzirzawe lub nawet własnego konia ale ja sama wiem jaki to jest wielki obowiązek bo co tydzień pomagam w stajni mojej koleżance i innym ludziom w opikowaniu się nimi i wiem co to znaczy mies=c własnego konia . a TAK NA przykład jest pewna dziewczyna w stajni ktora ma konia i jako prawowity właściciel powina przyjezdzac do niego przynajmniej 3 razy w tygodiu ale nistety przez “nauke” i wgl przyjezdza do niego tylko raz w tygoniu i tyle co moim zdaniem w tej kwestii jest to nieodpowiedzialne zawazając ze kon przez okrągły tydzień nic nie robi .Bo chociażby pomyślała nie chciała by go dawac do rekreacji ok. rozumimem ją bo da mnie to tez było by niekonfrontow wyjscie ale skoro prawie codziennie w stajni przebywa instruktorka dziewczyna powina poprosić ją o chocież raz w tygodniu zasiaści jej i lekkie rozruszanie … ;D Jeżeli pomogłam to ciesze sie z tego powodu Aha dziewczyno : “NAJ” to ty mozesz miec przyjacióke a nie konia poczekaj az pojezdzsz troche i wtedy mozesz myslec o koniu i jak zrozumiesz ze koni to tez zwierze i trzeba byc za nie odpowiedzialnym … ;/

  16. Daria Koniarka :)

    Hej:)
    Koń to jest odpowiedzialność i doświadczenie od tak nie można go kupić, ja np. nie jeżdżę aż tak długo, ale moją ulubioną klacz w stajni odwiedzam kiedy tylko mogę, ze względu na jej stan aktualnie nie moge na niej jeździć, ale zawsze kiedy znajdę czas pielęgnuję ją, wiem jak obchodzić się z koniem, mam za sobą wieeeleeee książek i przeżyć;)Mnie rodzicę karcą za próby namowyxD Ale idzie coraz lepiej:) Koń to zwierze, on czuje, żyje i ma potrzeby i wiec, że jeśli go zakupisz będziesz musiała często go odwiedzać, a to czasami stanowi problem, bo np. stajnia w której jeżdże jest kilkanaście km. od mojej miejsowości.
    A co sposobów na przekonanie….hm….rodzice mają wolną wolęxD Ale najskuteczniejsze sposoby to obiecanie poprowy w nauce, pokazanie, co potrafisz na koniu, wykonywanie większej liczby obowiązków domowych i oczywiście rezygnowanie z przyjemności(z wycieczek, obozów, zabawek, różnego sprzętu(komputer, telegon, tablet, konsolue itp.))
    U mnie w stajni znaleźli sobie sposób, mianowicie kupują najpierw szczotki i cały sprzęt do pielęgnacji, oraz kantar, uwiąz itd….następnie ogłowie i siodło a na sam koniec konia:D(Sprawdziło się już kilku osobom;)) A i najtrudniejsze praca, ja jeżdżę i zbieram truskawki, jak się ma wprawę można sporo zarobić, ja oszczędzam od początku roku i już mi podchodzi pod 500 zł. W lato zacznie się prawdziwe zarabianie:p Oczywiście szukaj każdej okazji na zakup i poproś rodziców, przedstawiając argumenty:) U mnie w stani na świat w krótce przyjdą dwa źrebaczki i jeśli to będą ogierki, będą po okazynej cenie:) A i jeszcze jedno, jeli będzie regularnie jeździć na tym koniu to Ci wyjdzie taniej niż na zwykłych jazdach czyli za zakwaterowanie wyjdzie taniej;) Jeśli np. codziennie będziesz na nim jeździć, wtedy zyskasz:) Mam nadzieję że pomogłem, ale pamięta to nie byle zabawka na kilka dni, niezależnie czy zima, czy lato musisz na nim jeździć i go pielegnąwać i jeszcze jedno, dobrz się zastanów nad wyborem, mój kolego kupił, ale za trudnego więc musiał sprzedać… Jeszczę raz życzę Ci powodzenia w namawianiu;)

  17. mati200201

    Jeżdżący;), ja tak dobrze nie mam by zarabiać zbierając truskawki: po pierwsze jestem za młoda, bo drugie mam już coś z piszczelami, kostkami, kolanami po tym jak przez miesiąc dla zdrowia biegałam po betonie dookoła bloku. Rzeczywiście, odpowiedzialność jest wielka. Powiem na przykładzie innego zwierzątka: patyczaka. Przyjechano do naszej szkoły by poprowadzić lekcję ze zwierzętami. Sprzedawali później patyczaki. Pożyczyłam kasę od koleżanki i kupiłam go. Gdy przyniosłam go do domu mama była wściekła. Tata jednak w milczeniu kupił terrarium, roślinki i wyściółkę do terrarium (kosztowało koło 200zł, czego się nie spodziewałam). Co dwa dni czyściłam terrarium, łączne z gałązkami i roślinkami, pryskałam wodę na liście. Jednak w wakacje wyjechaliśmy na dwa tygodnie, a patyczakiem nie miał się kto zająć. Pomimo, że nalałam mu dużo wody… wiadome było, że zginie co mnie zabolało. To jednak jest ta świadomość, że ktoś żyje dzięki tobie, dzięki temu, że go pilnujesz i się nim zajmujesz. Jest skazane na twoje humory i kaprysy. I co z tego, że ma ktoś srebrną odznakę? Jeśli ktoś miałby zajmować się tym koniem byle jak, nawet gdyby miał mózg jak nie wiem, to to nie ma sensu. Radzę sobie to przemyśleć czy jesteś gotowa do takich poświęceń ( jak powyżej, w ogóle jeździectwo jest bardzo drogim zajęciem), a co zrobisz gdy będziesz chciała wyjechać? Pomachasz mu ręką i powiesz: Jadę na wakacje. Za tydzień wrócę. Kocham konie!… Musisz pogodzić godziny nauki, przyjaciół, obowiązki domowe, najlepiej jakieś drobne prace typu sprzątanie za kase u znajomych koleżanek babci. Pozdro.

  18. nikola

    Oczywiście nie przesadzasz, racja, że coraz więcej jest laików, którzy”koffają konisie i ich naj. marzeniem jest posiadać konika”. Takie osoby nigdy nie miały styczności z koniem. Kon to nie pies, kot, chomik czy inne zwierzęta przy których nie trzeba mieć ogromnej wiedzy przy ich posiadaniu. A tym bardziej rower, rolki, piłka. A takie nastolatki lub tym bardziej dzieci nigdy tego nie zrozumieją (no chyba że mają o koniach większe pojęcie).

  19. Martyna

    Pies - niestety nie zgodzę się. Pies, kot - potrzebują równie dużej wiedzy, zrozumienia co koń. Może kot mniej, ale pies na pewno. Stąd tyle psów w schroniskach, w lasach, przy drogach. Pies już nie jest słodkim ‘koffanym’ szczeniaczkiem, pies zaczyna dorastać, szukać przeowdnika, próbuje ustalać hierarchię. Tego ludzie też nie rozumieją. Nie powinni mieć psów.

  20. Anonimka

    Mam 12 lat , mażę o własnym koniu . Nie , nie jestem jedną z tych ” moim naj. marzeniem jest go posiadać” .Jeżdżę i zajmuję się końmi regularnie od 5 lat . Posiadam dużą wiedzę , nie tylko na temat samej jazdy , ale i opieki nad nimi (pomoc w okolicznej stajni). W przekonywaniu rodziców nic nie daje za ” poprawę ocen” , bo drugi rok z rzędu mam najwyższą średnią , więc poprawić się już bardziej nie da . Nie chodzi też o umiejętności jeździeckie , bo jeżdżę na poziome srebrnej odznaki jeździeckiej ( skoki wyżej) . Tak więc żadne moje argumenty nie przybliżają mnie do posiadania konia . Wiem , że to bardzo wielki obowiązek , że wydatki , to nie tylko samo kupno konia , ale i pensjonat , sprzęt ,kowal , weterynarz , jak coś się zepsuje to rymarz i trzeba wziąć po uwagę , że w każdej chwili może się coś innego ze sprzętem stać . Opieka nad koniem to nie tylko jazda konna , ale i lonżowanie , pielęgnacja i samo przebywanie z nim budującą wspólną więź . Trzeba też mieć pojęcie o żywieniu takiego zwierzęcia . Jestem w stanie kupić cały sprzęt . Tylko pozostaje to , jak przekonać rodziców …

  21. Delila

    Oczywiście, trzeba spełnić dużo warunków żemy móc posiadać konia, ale uszy do góry! Pomieszkałam trochę w Szwecji i tam prawie każda dziewczynka (od mniej więcej 10-cio letnich wzwyż) mieszkająca na wsi ma 2 konie. Tylko, że tam wiedza o opiece nad końmi jest dosyć powszechna.

  22. Cencia

    Kocham konie i myślę ze ci którzy uważają że kupno konia dziecku to zły pomysł przesadzają

  23. Cencia

    Hey.
    Mam 12 lat i też kocham konie.
    Moja historia jest trochę inna, może zabrzmi to banalnie, ale rozumiem już że koń nie jest zabawką, ponieważ miałam konia (tzn.Bardziej moi rodzice) Co prawda ja się koniem nie opiekowałam, po ledwo sięgałam mu do brzucha. W mojej rodzinie wszyscy kochają konie, ale po przeprowadzce, nie mam stajni (jeszcze) a kiedy proszę tatę o konia, mówi ze narazie są ważniejsze wydatki. Teraz mogę tylko gdybać… Może kiedyś znów się uda i bedzie konik.

  24. koniarka

    Witam wszystkich, wszyscy pisza tu o koniach o poswieceniu i wyrzeczeniach, ale pamietajmy ze posiadanie dziecka tez jest duzym wyzwaniem poswieceniem i skarbonką bez dna, tak naprawde nie wiesz jak dziecko ci sie odzwieczy, duzo jest tez takich rodzicow ze nie martwia sie losem swoich pociech, one wychowuja sie same przez podworko, wiec zebysmy sie komus poswiecili i oddali to musi byc MILOSC, nie wazne czy to bedzie zwierze czy czlowiek, jesli ktos kocha konie to nie bedzie widzial w niczym problemu , nie bedzie rezygnowal z wwyrzeczen , bo przeciez to czego pragnie ma, i bedzie szczesliwy, spelniony, a zwierze to odwzajemni , pozdrawiam

  25. koniarka

    Ja mam 14 lat i dopiero będę zaczynać przygodę z końmi. Zawsze chciałam jeździć ale rodzice uważali, że jestem za mała. Mimo iż od małego uważałam, że chcę mieć konia i jeździć na nim to teraz mam pewne wątpliwości. fakt,z wiekiem zaczełam kochać konie bo dowiaduję się o nich coraz więcej ale teraz zdaję sobie sprawę, że nie chcę mieć konia. To cudowne zwierzęta ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy jaka to odpiwiedzialność mieć swojego konia. Na dzień dzisiejszy, uważam że najpierw zacznę jeździc do ośrodka jeździeckiego i uczyć się tam jeździectwa. A jeśli faktycznie zaczne regularnie jeździć to kiedyś za kilkanaście lat jeśli uznam że dorosłam i jestem gotowa i odpowiedzialna, że mam warunki to sprawię sobie konia. Chcę aby moje dzieci w przyszłości mogły jeździć od najmłodszych lat a nie tak jak ja teraz.